niedziela, 19 sierpnia 2018

Cinque Terre, czyli Pięć Ziem Ligurii (fotorelacja)




Pięć Ziem Ligurii, Cinque Terre, to jeden z najczystszych regionów na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Prawie dziesięć kilometrów skalistego wybrzeża, pięć małych, lecz niezwykle malowniczych miasteczek, wspinających się na szczyty grzbietów górskich nad niewielkimi zatokami, setki ścieżek, łączących między sobą poszczególne osady oraz stare kościoły i piękne, malownicze plaże. 














Cinque Terre nie ucierpiało z powodu rozwoju przemysłu dzięki swemu ustronnemu położeniu i interesującej historii. Znajdziecie tu mnóstwo winnic, niezwykle charakterystycznych dla tego regionu, tworzących unikalny krajobraz, ze wznoszącymi się na lądzie kamiennymi murami, krętymi nadbrzeżnymi ścieżkami, przepięknymi plażami pośród półwyspów i kryształowo czystym morzem. 







Pięć Ziem szczyci się nie tylko pięknym morzem, malowniczymi ścieżkami i porywającymi widokami. Znajdziecie tu ponadto: liczne kapliczki, wiekowe kościoły, starożytne zamki oraz domy, zbudowane kilka stuleci temu, a także interesujące miejsca do nurkowania, zawsze świeże owoce morza i najlepszego gatunku wina. Pięć Ziem wchodzi w skład parku narodowego, a od roku 1997 znajduje się pod ochroną UNESCO. 






Główne osady w Cinque Terre, położone z północy na południe, to: Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola, Riomaggiorezawieszone pomiędzy morzem a lądem na pionowych skałach. Wszystkie znajdują się blisko siebie, a pociąg przejeżdża przez nie w ciągu zaledwie kilku minut.









25 października 2011 roku Cinque Terre ucierpiało od największej w swej historii powodzi. W czasie naszej wycieczki, nadal wiele ścieżek było zamkniętych, inne pewnie długo jeszcze nie zostaną odbudowane. 



Tak naprawdę żeby nacieszyć oko widokami i na spokojnie zwiedzić te miasta, potrzeba kilku dni. Wielu ludzi tak robi. Przyjeżdżają z plecakami i codziennie zmieniają miasto. My na zobaczenie całości mieliśmy zaledwie jeden dzień, a wyprawa nasza była intensywna. Mimo to nie żałuję, bo jest to miejsce na pewno warte odwiedzenia. 











W planach mamy oczywiście powrót do tego pięknego zakątka Włoch. Oprócz Cinque Terre jest tam wiele innych miejsc, które muszą się znaleźć na naszej liście. Jeżeli jeszcze tego miejsca nie znacie, koniecznie się wybierzcie! 




Dobranoc Cinque Terre, do zobaczenia.










Źródło: www.cinqueterre.a-turist.com













wtorek, 24 lipca 2018

Megakonstrukcje, czyli najwyższy wiadukt Europy. (megaciekawe :) )

Dziś troszkę zmiana klimatu, z Chorwacji przeniesiemy się tym razem do Francji, gdzie znajduje się niesamowita megakonstrukcja.

Zdjęcie:Internet


Wiadukt Millau (z francuskiego Viaduc de Millau) to wiadukt w ciągu autostrady A75 nad doliną rzeki Tarn w południowej Francji, w pobliżu miasta o tej samej nazwie. Jest najwyższą tego typu konstrukcją w Europie, z najwyższym filarem o wysokości 341 m. Długość trasy prowadzącej przez wiadukt wynosi 2 460 metrów. 


Jadąc wiaduktem byliśmy pod wrażeniem jego majestatycznej konstrukcji, ale dopiero po zjechaniu w dół, kiedy to spojrzeliśmy na niego na spokojnie, zdaliśmy sobie sprawę z jego wielkości. Szkoda, że pogoda nie była zbyt dobra, stąd niestety tym razem niezbyt ładne zdjęcia. 





Niesamowite jest to, że wiadukt ten wybudowano w ciągu trzech lat (!!) od października 2001 roku przy czym jego koszt wyniósł  394 milionów euro (plus 20 mln na punkt poboru opłat przy północnym wjeździe/wyjeździe z wiaduktu). 





Zaprojektowanie mostu było szalenie trudne. Oto bowiem na takiej wysokości trzeba było ze szwajcarską precyzją przewidzieć podmuchy wiatru, złą pogodę i inne czynniki nie tylko atmosferyczne. Ale to nie wszystko. Zaprojektować na papierze to jedno, ale zbudować to już kolejne wyzwanie, jakże niebezpieczne i odpowiedzialne. W czasie budowy, inżynierowie nie raz myśleli, że projekt zakończy się fiaskiem, choćby wtedy, kiedy to teren zaczął się osuwać w związku z istniejącymi w pobliżu jaskiniami, w których znajduje się specjalna pleśń potrzebna do dojrzewania sera. (patrz niżej) 
Patrząc na jakąkolwiek budowę, spróbujcie wyobrazić sobie choćby wylewanie betonu na tej wysokości. Odbywało się to dzięki najnowocześniejszemu sprzętowi przy kontroli najlepszych inżynierów.

Źródło:Wikipedia


Jeżeli zaciekawiła was budowa tego niesamowitego wiaduktu, koniecznie obejrzyjcie jeden z odcinków "Megakonstrukcje" (Discovery Channel, History Channel) 


Francuskie "widzimisię"?

Absolutnie nie. Wyobraźcie sobie, że Wiadukt Millau skrócił przejazd przez dolinę rzeki Tarn o kilka godzin! Wcześniej, cały ruch pomiędzy Paryżem a Hiszpanią, odbywał się w dole, przez małe miejscowości, gdzie tworzyły się horrendalne korki, a ich mieszkańcy narażeni byli na wieczny hałas i smród spalin.
Jednak to, co dla kierowców jest bez wątpienia najważniejsze, to fakt, że jego powstanie radykalnie skróciło przejazd. Od 2004 roku zajmuje zajmuje on zaledwie jedną minutę.

Ciekawostki:

  •  wiadukt składa się z ośmiu stalowych przęseł, podtrzymywanych przez 7 filarów
  • na budowę mostu użyto 85 tys. m3 cementu (tj. około 206 tys. ton)
  •  zaraz po jego otwarciu zredukowano ograniczenie prędkości z 130 km na 110 km ze względu na to, że przejeżdżający turyści zwalniali by podziwiać widoki i robić zdjęcia krajobrazu
  • na wiadukcie kręcono sceny do filmu “Wakacje Jasia Fasoli”
  • w siódmej edycji popularnego programu “Top Gear” prowadzący nagrywali jeden odcinek dokładnie na nowo otwartym Wiadukcie Millau.
  • Jeżeli chcecie zapytać o wiadukt samych Francuzów, używajcie wymowy francuskiej ( ~"mijo"), angielska nazwa (czyli ~"Milau") jest przez nich nierozumiana lub ignorowana ;)
  • Jak podaje oficjalna strona internetowa, firma Eiffage, która budowała wiadukt, otrzymała koncesję na zarządzanie wiaduktem od rządu Francji przez okres 3 lat budowy i 75 lat po jej zakończeniu.
  • Porównajcie wiadukt Millau z innymi znanymi budynkami na świecie.


Zachęcam do obejrzenia krótkiego filmiku z perspektywy drona:


Cenna pleśń. 

Dwadzieścia kilometrów od wyżej wspomnianego wiaduktu, znajduje się miejsce znane wszystkim miłośnikom sera pleśniowego i nie tylko. Roquefort (wym. "rokfor") to ostry ser owczy, niebieskawy, żyłkowany, wyrabiany właśnie w miasteczku Roquefort-sur-Soulzon.
Jest jednym z najstarszych i najsłynniejszych gatunków sera. Był już wysoko ceniony przez starożytnych Rzymian i opisywany jako król serów przez Brillat-Savarina w Fizjologii smaku.




Według legendy do poznania technologii produkcji roqueforta przyczynił się przypadek. Pasterz owiec schował część niezjedzonego sera w wilgotnej i chłodnej pieczarze. Gdy przypomniał sobie o tym po kilku tygodniach, był mile zaskoczony niezwykłymi walorami smakowymi dojrzałego sera :)

Sery dojrzewają właśnie w jaskiniach o odpowiedniej wilgotności i temperaturze (ok. 7 °C) - w warunkach sprzyjających rozwojowi szlachetnych pleśni Penicillium roqueforti.




Ciekawostki.


  • Na oryginalnych serach Roquefort wzorowanych jest wiele serów we Francji i innych krajach (np. polski Rokpol). Większość naśladownictw robiona jest z mieszaniny mleka owczego i krowiego lub tylko z krowiego. Niektóre z naśladownictw charakteryzują się wysokimi walorami smakowymi.
  • Nazwa Roquefort jest prawnie zastrzeżona i może być stosowana tylko do serów dojrzewających w naturalnych grotach w Roquefort-sur-Soulzon (Jaskinie Cambalou).
  • We Francji prawo do nazwy Roquefort mają tylko wybrani i określeni wytwórcy, którzy są poddawani szczegółowej kontroli jakości.
  • Produkowanych jest siedem odmian sera, w tym cztery (dojrzewające w jednej grocie) mają głównie znaczenie lokalne. Typowy ser Roquefort ma formę walca wysokości ok. 10 cm o masie 2,5 - 3 kg.
Roquefort




Roquefort znajduje szerokie zastosowanie kulinarne - m.in. jako składnik sosów (np. do sałaty), farszów, dodatek do steków. Niezwykłym połączeniem jest płynne nadzienie z tego sera i czekolady wypełniające podawane na gorąco babki. W mieście można zobaczyć jak dojrzewa ser, oraz oczywiście degustować, degustować i jeszcze raz degustować :) 

Szczerze powiedziawszy planowaliśmy tylko przejechać Wiaduktem Millau, by zobaczyć tę niesamowitą konstrukcję, ale okazało się, że spędziliśmy w jego pobliżu prawie cały dzień. Zwiedziliśmy nie tylko Roquefort, ale inne wspaniałe miejsca, z których można było go podziwiać. 




Gorges du Tarn

Na koniec dnia dotarliśmy do Wąwozu Rzeki Tarn, ale o tym już innym razem. Wracając do domu spostrzegliśmy pasące się sielsko anielsko stadko owiec. Było już ciemnawo, ale postanowiliśmy zatrzymać się. Owce nie zwróciły na nas uwagi, ale gdy w głuchej ciszy nacisnęłam przycisk otwierania okna, jak na komendę wszystkie owce spojrzały w naszym kierunku! Wyglądały niesamowicie :)) Zanim jednak zdążyłam zrobić im zdjęcie, część znudzonych zwierzątek powróciła do ciekawszej czynności, czyli zajadania smacznej trawy :))



W drodze powrotnej spotkaliśmy jeszcze takie oto zwierzątka:



Jeżeli będziecie kiedyś we Francji, czy to docelowo, czy przejazdem, koniecznie odwiedźcie ten niesamowity region! Na pewno nie będziecie żałować. 


Źrodło informacji: Wikipedia, transinfo.pl